Uszkodzona Signora del Vento / fot. Repubblica

Sztorm uszkodził włoski żaglowiec wybudowany w Gdyni

Podczas sztormu szalejącego w miejscowości Gaeta (75 km od Rzymu), włoska barkentyna Signora del Vento została poważnie uszkodzona. Nocna wichura zerwała cumy i zepchnęła żaglowiec na mieliznę. Jednostka straciła jeden z trzech masztów. Warto dodać, że statek został wybudowany w Gdyni.

 

Noc z 16 na 17 listopada 2019 roku okazała się feralna dla barkentyny Signora del Vento, co po włosku oznacza „panią wiatru”. Podczas potężnej wichury, naporu wiejącego z prędkością 90 kilometrów na godzinę wiatru nie wytrzymały cumy jednostki. Kilkumetrowe fale porwały statek i wyrzuciły go na mieliznę. Nikt z obecnej na pokładzie załogi na szczęście nie odniósł większych obrażeń. Dużo gorzej wygląda kondycja żaglowca, który stracił jeden z masztów, a drugi mocno uszkodził. Pierwsze poranne oględziny wykazały, że kadłub nie został naruszony. Nie znaleziono dziur w poszyciu, nie odnotowano też żadnych przecieków. Najbliższe dni mają przynieść odpowiedź, czy i kiedy jednostka powróci do służby.

 

Signora del Vento w pełnej krasie / fot. www.signoradelvento.com
Signora del Vento w pełnej krasie / fot. www.signoradelvento.com

 

Signora del Vento to drugi pod względem wielkości żaglowiec włoski (po słynnym Amerigo Vespucci). Jego długość całkowita wynosi 82,9 metrów. Na trzech masztach o wysokości 50 metrów nosi 15 żagli o łącznej powierzchni ponad 2300 metrów kwadratowych. Maksymalna prędkość jednostki pod żaglami to 12 węzłów. Portem macierzystym barkentyny jest Rzym, a armatorem Istituto di Istruzione Secondaria Superiore Giovanni Caboto – szkoła morska mieszcząca się właśnie w miejscowości Gaeta. Żaglowiec służy do szkolenia uczniów tej placówki, natomiast poza okresem praktyk pływa z pasażerami jako jednostka czarterowa. W rejs wybrać się na nim mogą maksymalnie 54 osoby. Ciekawostką jest specjalna platforma na rufie, która po opuszczeniu wykorzystywana jest jako doskonałe miejsce do kąpieli w morzu.

 

Charakterystyczna nadbudówka o rybackim rodowodzie / fot. www.signoradelvento.com
Charakterystyczna nadbudówka o rybackim rodowodzie / fot. www.signoradelvento.com

 

Statek ma polski rodowód. Powstał w 1962 roku w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni jako trzynasty w serii dwudziestu trawlerów burtowych typu B-20. Jednostkom z tej udanej serii nadawano nazwy polskich jezior. W tym wypadku było to Gopło (numer burtowy SWI 180). Operatorem „jeziorek” było świnoujskie Przedsiębiorstwo Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich „Odra”. Akwenami, na których najczęściej łowiło Gopło było Morze Północne i Atlantyk. W 1989 roku statek kupił kapitan Heinz Hoss w celu przerobienia go na żaglowiec. Prace nad przebudową zostały zlecone Stoczni Gdańskiej. Wydłużono kadłub, który pomalowany został na biało, posadowiono i otaklowano maszty i w 1990 roku jednostka mogła rozpocząć nowe życie pod nazwą Peace. Nowa była też bandera – żaglowiec zarejestrowano w karaibskim kraju Saint Vincent i Grenadyny. Jednostka była częstym gościem letnich festiwali żeglarskich w Europie – głównie w Niemczech. Pływała też z pasażerami z całego świata na Karaiby i na Wyspy Kanaryjskie.

 

Tak wyglądały trawlery burtowe typu B-20. Na zdjęciu Jasień - siostrzana jednostka Gopła / fot. z archiwum Antoniego Dubowicza
Tak wyglądały trawlery burtowe typu B-20. Na zdjęciu Jasień – siostrzana jednostka Gopła / fot. z archiwum Antoniego Dubowicza

 

W 2005 roku żaglowiec został wystawiony na sprzedaż. Wpadł w oko Włochom, którzy sprowadzili go do siebie, nadali nową nazwę, wyremontowali, zmienili kolor kadłuba na czarny i eksploatują do dziś.

 

Krzysztof Romański

17.11.2019 r.
Zdjęcie w nagłówku: Repubblica

6 myśli na temat “Sztorm uszkodził włoski żaglowiec wybudowany w Gdyni

  1. Trochę inaczej z tą przebudową było. Stocznia gdańska nie miała z tym nic wspólnego. Robiono ją „sposobem gospodarczym” w Świnoujściu i w Szczecinie. Kadłuba nie przedłużano ani o centymetr! Dołożono tylko bukszpryt i dospawano pod niego podporę dla umieszczenia galionu. Kadłub miał klasę lodową i w momencie zakupu był w znakomitej kondycji. Ten fokmaszt to coś nie ma szczęścia. Złamał się już raz w momencie pierwszego stawiania w Świnoujściu. Zakupiony został nie w 1989 tylko jesienią 1991.

    1. Informację o remoncie i przedłużeniu w stoczni Gdańskiej podajemy za książką „Chapman Great Sailing Ships of the World” Otmara Schauffelen. To jedna z najlepszych pozycji na temat żaglowców, ale jak widać – i tam zdarzają się błędy. Zresztą, znaleźliśmy ich tam więcej, co nie wpływa na jakość tej wspaniałej lektury. Dziękujemy!

  2. Plywalem na nim w 1967.Byl to moj ostatni statek rybacki. Potem plywalem tylko na statkach handlowych w Danii az do 1990 a potem kupilem pierwszy statek m/s SAN zarejestrowany w Polsce (Szczecin) A 3 lata pozniej drugi m/s REDA zarejestrowany na Malcie. Od 2005 jestem na emeryturze po uprzedniej sprzedazy obu statkow.

Dodaj komentarz