Koronawirus nie stanął na przeszkodzie organizatorom Baltic Sail Gdańsk. Zlot żaglowców w grodzie nad Motławą odbył się po raz 24. Było hucznie, tłoczno i… bezpiecznie.
Naznaczony pandemią koronawirusa rok 2020 wymusił na organizującej imprezę Fundacji Gdańskiej wprowadzenie wielu zmian do wypróbowanej formuły zlotu. Przede wszystkim, zmienił się termin. Zamiast na początku lipca, jak pierwotnie planowano, wydarzenie trzeba było przesunąć na pierwszy weekend września (4-7.09). Siłą rzeczy więc głównymi odbiorcami tej edycji byli mieszkańcy Gdańska i Pomorza. Turystów, z uwagi na czas powakacyjny, było wyraźnie mniej. Nie znaczy to jednak, że frekwencja nie dopisała. Wręcz przeciwnie. Żeglarskie miasteczko na Ołowiance i nabrzeża Motławy do późnych godzin wieczornych wypełnione były spacerowiczami.
Drugą widoczną zmianą był ściśle przestrzegany reżim sanitarny. Każdy uczestnik wydarzeń towarzyszących zlotowi – koncertów szantowych, spotkań z żeglarzami czy pokazów rekonstrukcyjnych – musiał wypełnić specjalne oświadczenie i zostawić swoje dane kontaktowe na wypadek wykrycia przypadku koronawirusa. Na szczęście nie trzeba było robić użytku z tych informacji. Ponadto, każdy statek przed rejsem z publicznością przechodził gruntowną dezynfekcję, a wszystkim osobom przed wejściem na pokład mierzono temperaturę. Wymagane były też maseczki i rękawiczki. Wszystko, by do minimum ograniczyć ryzyko. Udało się.
Inną tegoroczną modyfikacją było przeniesienie parady żaglowców na otwarte wody Zatoki Gdańskiej. Chodziło o to, by nie gromadzić tysięcy ludzi o jednej godzinie na ograniczonej przestrzeni nabrzeży Motławy. Obserwujący niedzielną morską defiladę (6 września) mieli do dyspozycji szerokie gdańskie plaże, na których łatwo zachować społeczny dystans. Nowa lokalizacja parady okazał się strzałem w dziesiątkę. Jednostki mogły zaprezentować się pod żaglami płynąc jak najbliżej brzegu. Pława wyznaczająca tor wodny dla żaglowców usytuowana była zaledwie 300 metrów od czoła molo w Brzeźnie! Dodatkowo organizatorzy przygotowali dwa ledowe ekrany, których emitowane były ujęcia z wody i z drona. A wszystko okraszone komentarzem, który prowadził Władysław Cebula i redaktor naczelny portalu Żaglowce.Info Krzysztof Romański. Dopisała pogoda – dzień był słoneczny, wiała lekka bryza. Przed tysiącami obserwatorów pokazało się ponad 100 jachtów i żaglowców.
Największą jednostką, która w tym roku przypłynęła do Gdańska był Kapitan Borchardt. Szczeciński szkuner, którego długość całkowita to 45 metrów, pięknie prezentował się zacumowany przy Długim Pobrzeżu obok Generała Zaruskiego, pełniącego honory gospodarza. W zlocie wzięły też udział wszystkie gdańskie oldtimery: Bryza H, Baltic Star, Antica i Bonawentura, którym towarzyszyły drewniane żaglowce z Pomorza Zachodniego (Olander i Dar Szczecina) oraz Środkowego (Ark). Na Motławie oglądaliśmy też Gedanię, Stenię, Patagonię i Czarny Diament, na którym kapitan Radomski żeglował dookoła świata przez 32 lata! Nie zabrakło gości z zagranicy, choć tych z powodów epidemiologicznych było mniej. W Gdańsku stanął jacht do eksploracji chłodnych akwenów Inatiz pod banderą Niderlandów. Prawdziwą furorę robiła łotewska Libava i jej sympatyczna załoga w strojach z epoki. Kapitan żaglowca popisał się dużym poczuciem humoru i wyczuciem sytuacji – zawsze podczas wizyty ekipy dezynfekcyjnej ze statkowych głośników emitował motyw z filmu „Ghostbusters”. Rzeczywiście, stroje pary pracowników sanitarnych mogły kojarzyć się z „Pogromcami duchów”.
Jak zwykle wielką popularnością cieszyły się biletowane rejsy uczestniczącymi w zlocie żaglowcami. Trzygodzinne wycieczki podczas których jednostki wychodziły na zatokę i stawiały żagle, zwykle przy współudziale gości, odbywały się codziennie. – Mieliśmy ponad 80-procentowe obłożenie – cieszy się Agata Biały, koordynatorka Baltic Sail Gdańsk. Do zobaczenia za rok!
Krzysztof Romański
8.09.2020 r.
Fotografia w nagłówku: Krzysztof Romański