Dla jednego z najsłynniejszych żaglowców świata będzie to prawdziwa podróż sentymentalna. Armator Kruzenshterna w przyszłym roku planuje wysłać statek w rejs przez Atlantyk. Kulminacyjnym momentem wyprawy ma być opłynięcie przylądka Horn – miejsca, w którym bark – jeszcze jako Padua – bywał regularnie.
Podróż, która potrwa niemal pół roku rozpocznie się 5 grudnia 2019 roku w macierzystym Kaliningradzie. Przed trawersem Atlantyku żaglowiec zatrzyma się na Święta Bożego Narodzenia na Teneryfie, skąd ruszy 28 grudnia. Kolejnym portem na trasie będzie Rio de Janeiro. Pod słynną Głową Cukru Kruzenshtern ma się pojawić w dniach 22-25 stycznia 2020 roku. Później zawinie jeszcze do stolicy Urugwaju Montevideo (1-3 lutego 2020 roku), przejdzie Horn i zawinie do najbardziej wysuniętego na południe miasta świata Usuhuaia (12-14 lutego). W drodze powrotnej czteromasztowiec zatrzyma się jeszcze na brytyjskiej wyspie Południowa Georgia (20 lutego) i w Buenos Aires (1-3 marca), by ponownie przejść Atlantyk z przystankiem na Wyspach Kanaryjskich (1-3 kwietnia). Co ciekawe, potem Kruzensztern zamiast na port macierzysty, weźmie kurs na Morze Śródziemne – odwiedzi Casablankę, Haifę w Izraelu, a 20 maja wejdzie do Soczi. Co ciekawe, w rejsie – na poszczególnych etapach – wziąć może każdy. Informacje o cenach i formalnościach dostępne są tutaj.
Warto wspomnieć, że zanim popłynie na Horn, Kruzensztern w tym roku kilka razy odwiedzi też Polskę. 24 maja na jeden dzień zawinie do Gdyni, a 12 lipca i 14 września do Świnoujścia (obie wizyty także na jedną dobę).
Ostatni zbudowany towarowy windjammer
Rosyjski bark to żywa legenda światowej żeglugi. Ma 114,5 metra długości, co czyni go trzecim co do wielkości żaglowcem szkolnym świata. Wybudowany został w 1926 roku w Wesermünde na zamówienie hamburskiej firmy żeglugowej F. Laeisz, niemieckiego armatora słynnego dzięki „Latającej Linii P” (The Flying P-Line). Podczas gdy handel morski zdominowany był już przez statki parowe, Laieszowie konsekwentnie stawiali na żaglowce, kursujące regularnie na szlaku saletry (z Ameryki Południowej) i jęczmienia (z Australii). W ich flocie pływały ogromne „windjammery” – pogromcy wiatrów – z reguły cztero- lub pięciomasztowe barki. Dzięki ogromnej powierzchni żagli mogły rozwijać duże szybkości (nawet do 20 węzłów), pojemność ładowni była bardzo duża, zaś dzięki nowoczesnym na owe czasy rozwiązaniom technicznym do stawiania żagli nie potrzeba już było licznej załogi. Laeiszowie tradycyjnie nadawali statkom nazwy rozpoczynające się od „p” – nie inaczej było też z dzisiejszym Kruzenszternem, którego ochrzczono imieniem Padua – w nawiązaniu do włoskiego miasta Padwa (innym windjammerem we flocie Laeiszów, który wziął nazwę od miasta był Peking, o którego powrocie do Niemiec pisaliśmy tutaj).

Jak się później okazało, Padua była ostatnim na świecie żaglowcem wybudowanym do celów przewozu towarów. Do wybuchu 2 wojny światowej na międzykontynentalnych trasach statek pobił wiele rekordów prędkości. Po wojnie, w ramach reparacji, został przekazany Związkowi Radzieckiemu. Przez prawie 15 lat stał zakotwiczony w porcie. Wreszcie w 1961 roku przeszedł remont, podczas którego zainstalowano na nim pierwszy silnik i przystosowano do badawczych rejsów hydrograficznych dla rosyjskiej Akademii Nauk. Nadano mu imię Kruzensztern na cześć słynnego badacza i odkrywcy, który w służbie rosyjskiej przewodził ekspedycji dookoła świata w 1803 roku.

W 1965 roku Kruzensztern trafił pod kuratelę Ministerstwa Rybołówstwa Morskiego, by szkolić kadry oficerskie dla floty rybackiej. Podczas gruntownego remontu na początku lat 70. zyskał wygląd, z którym do dziś jest powszechnie kojarzony. Biel kadłuba została zastąpiona czernią, przełamaną białym pasem z wcięciami imitującymi otwory strzelnicze. Portem macierzystym jednostki jest Kaliningrad.
Od tego roku w odwiedzanych portach żaglowiec prezentuje się efektowniej dzięki prezentowi, który otrzymał na swoje 90. urodziny. By uczcić przypadający w 2016 roku okrągły jubileusz, grono sympatyków Kruzenszterna przeprowadziło publiczną zbiórkę pieniędzy. Za zgromadzone w ten sposób środki udało się kupić system do podświetlania masztów.
Krzysztof Romański
6.01.2019 r.
Zdjęcie w nagłówku: www.fb.com/kruzeshternofficial