Baltic Sail – czas na doroczne żeglarskie święto w Gdańsku

Jak zwykle na początku lipca na Motławie wyrasta las masztów. Gdański stary port, jak przed wiekami, zapełnia się żaglowcami, które przypływają do miasta na zlot Baltic Sail. W tym roku organizatorom udało się zaprosić ciekawą flotę składającą się z 20 jednostek.

 

Rejsy i zwiedzanie żaglowców, koncerty szantowe, parady i pokazy rekonstruktorów – to główne atrakcje rozpoczynającego się w piątek 5 lipca zlotu Baltic Sail. Inaczej niż w latach ubiegłych, impreza potrwa do poniedziałku 8 lipca (w poprzednich edycjach kończyła się w niedziele).

 

– Zauważyliśmy, że po niedzielnej paradzie wszystkich jednostek na Motławie zainteresowanie rejsami na żaglowcach rośnie, dlatego zdecydowaliśmy się zmienić dni, w których odbywa się impreza. Teraz, gdy skończy się parada mieszkańcy i turyści będą mieli jeszcze cały poniedziałek, by spróbować żeglarskiej przygody – mówi Piotr Kukowski, koordynujący imprezę z ramienia organizatora – Fundacji Gdańskiej.

 

Minerva

Gdańska odsłona Baltic Sail odbywa się już po raz 23. W tym roku przy nabrzeżach Motławy cumuje 20 jednostek. Najdłuższą z nich jest holenderski szkuner Minerva, który wraca do Gdańska po 3 latach. Jednostka powstała w 1935 roku jako jeden z serii pięciu szkunerów towarowych. Wybudowany w stoczni C. Luhring w Hammelwarden statek wszedł do służby pod nazwą Uwe Ursula. Jego portem macierzystym był Hamburg. Żaglowiec okazał się jednak zbyt mały dla potrzeb armatora, który po zaledwie roku eksploatacji zdecydował się przedłużyć jego kadłub o 4 metry. Po śmierci właściciela Johanna Petera Henninga, wdowa po nim w 1959 roku sprzedała statek. By dostosować go do zmieniających się czasów, nowy armator zdemontował maszty i zainstalował większy silnik. W rejestrach Lloyds’a jednostka figuruje od tej pory jako motorowiec. Na początku lat 80. jednostkę wycofano z regularnej żeglugi. Niszczejący statek w 1987 roku został kupiony przez holenderską firmę A La Catre Cruises, która przeprowadziła jego remont, ponownie zainstalowała maszty i zmieniła nazwę. Nową patronką została Minerva – rzymska bogini sztuki, rzemiosła, mądrości i literatury. Imię statku nie zostało wybrane przez przypadek. Amsterdamska stocznia, w której przeprowadzano remont nazywała się Minerva Shipyard. Był to ostatni remont w historii tej instytucji, dlatego właściciele statku postanowili upamiętnić to wydarzenie poprzez nadanie swojej jednostce nazwy stoczni. Od tej pory pływający pod banderą Holandii żaglowiec jest popularną jednostką czarterową. W krótkie rejsy po Morzu Północnym może zabrać nawet 120 osób. Na jej pokładzie organizowane są bankiety, przyjęcia, rejsy integracyjne – zarówno w sezonie letnim, jak i zimowym. Łączna powierzchnia jej 9 żagli to 900 metrów kwadratowych, a całkowita długość to 50,5 metra. Portem macierzystym statku jest holenderskie Scheveningen, modny kurort będący dzielnicą stołecznej Hagi. Warto dodać, że Minerva jest jedną z niewielu jednostek, której udało się postawić żagle podczas parady na Motławie.

 

Loth Loriën

Niewiele mniejsza od Minervy jest barkentyna Loth Loriën, również pływająca pod holenderską banderą. Jednostka ma długą, ponadstuletnią historię sięgającą 1907 roku. Wówczas to w norweskim Bergen na wodę zszedł rybacki lugier Njord, który przez wiele lat do służył do połowu śledzi. W 1989 roku kupił go Holender Jaap van der Rest. Wielbiciel żaglowców i literatury fantasy, zmienił nazwę jednostki na Loth Loriën – w książkach J. R. Tolkiena oznaczającą krainę elfów (co ciekawe, we flocie tego armatora pływa jeszcze jeden żaglowiec, który nazywa się… J. R. Tolkien). Po remoncie statek wszedł do służby w 1992 roku, jako dwumasztowy lugier z luksusowym wnętrzem. Kolejna przebudowa miała miejsce w 2002 roku. W efekcie Loth Loriën stał się trzymasztowym szkunerem. Dzisiejszy takielunek żaglowiec zyskał w 2009 roku. Barkentyna w jednodniowy rejs może zabrać nawet 90 pasażerów. W przypadku dłuższych wypraw maksymalnie może ich być 36. Do dyspozycji gości pozostaje 9 kabin różnej wielkości. Długość całkowita stalowego statku wynosi 48 metrów. To będzie pierwsza wizyta Loth Loriën na gdańskim Baltic Sail.

 

Yunyi Baltiets

Drugi rok z rzędu przy nabrzeżu na Motławie zobaczymy rosyjski szkuner Yunyi Baltiets. Żaglowiec szkolny petersburskiego technikum morskiego to jednostka o długości 48,4 metrów. Zwodowano ją w 1989 roku w ówczesnym Leningradzie. W 2012 roku przeszła gruntowny remont – zmieniła barwę kadłuba z czarnej na białą, wymieniono jej urządzenia nawigacyjne i mechaniczne, ożaglowanie i takielunek. Swoją pierwszą podróż po renowacji statek odbył w 2016 roku, kiedy wraz z 25 kadetami na pokładzie odwiedził Gotlandię i Wyborg. W 2018 roku wypuścił się na dalszy akwen. Zawinął do Loch Ewe w Szkocji, w którym podczas 2 wojny światowej formowały się konwoje do Murmańska w ZSRR. Rosyjski żaglowiec wziął udział w rocznicowym festiwalu upamiętniającym bohaterów tych arktycznych wypraw. Podczas rejsu do Szkocji załoga Yunyi Baltietsa wsławiła się odnalezieniem brytyjskiego nurka, który przebywał w wodzie ponad 11 godzin. Jego ocalenie uznano niemal za cud. Wprawne oko dostrzeże, że w porównaniu z ubiegłoroczną edycją, zmieniła się trochę malowanie szkunera. Na jego nadbudówce pojawił się czarny pas.

 

 

 

ZOBACZ NASZĄ RELACJĘ Z BALTIC SAIL 2018

 

Baltic Beauty

Inną ciekawą jednostką, którą zobaczymy w Gdańsku, jest brygantyna Baltic Beauty. Przypłynie na zlot jako żaglowiec szwedzki, wypłynie już jako polski. Na 6 lipca (godz. 15.00) zaplanowano bowiem uroczystość podniesienia biało-czerwonej bandery i zmiany portu macierzystego z Ronneby na Gdańsk. Ten 40-metrowy statek o niebieskim kadłubie ma rybacką przeszłość. Powstał w 1926 roku jako jednostka do przewozu żywych węgorzy, nosząca imię Hans 2. Przez niemal 30 lat z „Bałtycką Pięknością” związany był szwedzki armator i pasjonat morza Victor Gottlow. To on, po zakupie statku w 1979 roku, wyremontował go i przekształcił w żaglowiec. Po tym, jak przeszedł na emeryturę, przekazał swoją ukochaną brygantynę w polskie ręce. Od 2018 roku operatorem Baltic Beauty jest gdański Dom Armatorski POLsail. Firma odrestaurowała i eksploatuje już inny żaglowiec – Baltic Star, który również zobaczymy w Gdańsku. W jej flocie jest też, niedawno zmodernizowany, drewniany kuter Alfred.

 

Joanna Saturna

Piątą gwiazdą Baltic Sail jest dobrze znana w Gdańsku Joanna Saturna z Finlandii. Nieco mniejsza od opisywanych wyżej, mierzy 34 metry. Ma zdecydowanie najstarszy rodowód. Zbudowano ją w 1903 roku do połowu ryb na Morzu Północnym. W latach 2000-2005 statek przeszedł gruntowny remont pod czujnym okiem fińskiego Muzeum Morskiego. Dzięki temu, choć załoga może cieszyć się komfortowymi warunkami na i pod pokładem, jednostkę zarejestrowano jako żaglowiec historyczny.

 

Baltic Sail 2017 / fot. Krzysztof Romański
Baltic Sail 2017 / fot. Krzysztof Romański

 

Brabander

Litwę reprezentuje Brabander – największy żaglowiec tego kraju. Jest dwumasztowym szkunerem urejonym o długości całkowitej 36 metrów. Został zbudowany przez stocznię Dricon w Holandii w celu szkolenia tamtejszej młodzieży. Stępkę położono w 1977 roku, wodowanie miało miejsce dwa lata później. Nazwa nawiązuje do regionu Braband w Niderlandach. Od 1 listopada 2006 roku armatorem jednostki jest Uniwersytet w Kłajpedzie. Litwini zdecydowali się jednak pozostać przy pierwotnej nazwie żaglowca. Po podniesieniu żółto-zielono-czerwonej bandery statek ruszył w rejs z Holandii do nowego portu macierzystego. Już w dziewiczej podróży litewska załoga została poddana prawdziwie morskiej próbie, gdy na Bałtyku rozszalał się sztorm. Na szczęście po 9 dniach żeglugi udało się bezpiecznie dotrzeć do Kłajpedy.

Brabander odbywa rejsy szkoleniowe ze studentami oceanologii, hydrologii a nawet archeologii podwodnej. Jest też przystosowany do prowadzenia badań dna morza z użyciem sonaru. Kadłub żaglowca pomalowano w charakterystyczny sposób z czarnym pasem imitującym otwory strzelnicze. W ubiegłym roku litewscy harcerze na jego pokładzie urządzili rejs pod nazwą SAIL4INDEPENDENCE w celu uczczenia setnej rocznicy niepodległości swojego kraju. Odwiedzili kilka bałtyckich portów, w tym Gdańsk, Gdynię, Kołobrzeg i Darłowo. By symbolicznie podkreślić wspólną przeszłość obu państw, do załogi dołączyło kilkoro polskich harcerzy.

 

Greif / fot. Bildsurfer
Greif / fot. Bildsurfer

 

Greif

Nie największym, ale z pewnością jednym z najciekawszych żaglowców tegorocznego zlotu jest Greif. To niemiecka stalowa brygantyna o długości całkowitej 41,1 metrów. Statek wybudowała stocznia Warnowwert w Rostoku. Wodowanie miało miejsce 26 maja 1951 roku, a już 2 sierpnia żaglowiec wszedł do służby pod banderą Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Nazwano go Wilhelm Pieck na cześć pierwszego prezydenta wschodnich Niemiec. Przez lata pod jego żaglami szkoliła się socjalistyczna enerdowska młodzież. W 1974 roku żaglowiec wziął udział w pierwszej Operacji Żagiel w Polsce. Po 4 dekadach ponownie przypłynął do Gdyni, by uświetnić zlot organizowany w 40. rocznicę tej historycznej imprezy. Od 1991 roku pływa pod banderą zjednoczonych Niemiec i nazwą Greif. Jego armatorem i portem macierzystym jest miasto Greifswald. Statek na dwóch masztach nosi 15 żagli o łącznej powierzchni 570 metrów kwadratowych.

 

Generał Zaruski

Silnej polskiej reprezentacji na Baltic Sail przewodzi Generał Zaruski. Ten przepiękny drewniany kecz gaflowy jest flagową jednostką miasta Gdańska. Zbudowany w 1939 roku w miejscowości Ekenas w Szwecji. Powstał na zamówienie Ligi Morskiej i Kolonialnej. Inicjatorem jego budowy był generał Mariusz Zaruski. Według założeń na bazie projektu jednostki powstać miało dalszych 9 bliźniaczych żaglowców, na których mogliby szkolić się polscy harcerze. Te ambitne plany pokrzyżował wybuch wojny. W 1946 roku jednostkę przeprowadzono na holu do Polski. Po wejściu do służby nadano jej imię Generał Zaruski. W 1950 roku nazwę zmieniono na Młoda Gwardia. Nazwisko słynnego generała wróciło na burtę dopiero 7 lat później. Statek był już wówczas pod kuratelą Ligi Obrony Kraju. W 1975 roku jako pierwszy polski żaglowiec dotarł do stacji badawczej na Hornsund na Spitsbergenie. W latach 80. odbywał rejsy z Bractwem Żelaznej Szekli – organizacją znaną z telewizyjnego programu Latający Holender. Na początku XXI wieku wskutek kłopotów finansowych i braku remontów jednostka straciła klasę Polskiego Rejestru Statków. Wycofana z eksploatacji, przez kilka miesięcy 2003 roku cumowała w porcie w Jastarni. Wydawało się, że lepsze czasy nadejdą po przekazaniu jej pod opiekę fundacji Polskie Żagle. Statek został przetransportowany do stoczni remontowej we Władysławowie, jednak po 2 latach wycofał się główny sponsor prowadzonych prac – Poczta Polska – i roboty utknęły w martwym punkcie. Nad żaglowcem zebrały się ciemne chmury. Pomocną dłoń wyciągnął Gdańsk, który pod koniec 2008 roku kupił statek za 150 000 złotych. Po niemal 4-letnim remoncie w Gdańskiej Stoczni Remontowa, 30 października 2012 roku na zrewitalizowanej jednostce podniesiono banderę. Uroczystość miała miejsce w Gdańsku, a obecnością uświetnił ją ówczesny prezydent RP Bronisław Komorowski.
Długość całkowita Genrała Zaruskiego to 29 metrów. Załoga może maksymalnie składać się z 25 osób. Armatorem jednostki jest Gdański Ośrodek Sportu, a dobrym duchem statku kapitan Jerzy Jaszczuk.

 

Baltic Star na Motławie / fot. Krzysztof Romański
Baltic Star na Motławie / fot. Krzysztof Romański

 

Na zlocie Baltic Sail pojawią się też inne znakomite polskie jednostki: 20-metrowy Bonawentura, Roztocze, Bryza H, Antica, słynny z udziału w regatach Whitbread Round the World Race ’73 Copernicus, Szkwał, Jasna Ciasna, Laumarlen II. Przypłynie także niemiecka Ernestine z rodowodem sięgającym 1899 roku, rosyjski Lukull oraz łotewska łódź Wikingów Uxkull.

 

Popłyń w rejs

Na pokładach 8 uczestniczących w zlocie żaglowców można popłynąć w 3-godzinny rejs z wyjściem na wody Zatoki Gdańskiej i – przy sprzyjających warunkach – rozwinięciem żagli.

 

– Bilety normalne na większość rejsów kosztują 65 zł. Wyjątkiem jest jacht Roztocze, , za podróż którym zapłacić trzeba 40 zł. Posiadacze gdańskiej karty mieszkańca uprawnieni sa do 30-procentowej zniżki. Prowadzimy sprzedaż zarówno przez naszą stronę internetową, jak i bezpośrednio na nabrzeżu. Kasa usytuowana jest na Targu Rybnym – mówi Milena Mieczkowska z Fundacji Gdańskiej, która organizuje Baltic Sail. Pozostałe uczestniczące w zlocie jednostki przez cały czas trwania imprezy pozostaną w porcie. Każdego dnia w godz. 12-16 ich pokłady można bezpłatnie zwiedzać.

 

Atrakcje Baltic Sail

Oficjalne otwarcie Baltic Sail z przekazaniem kluczy do miasta i koncertem plenerowym męskiego chóru szantowego „Zawisza Czarny” odbędzie się w piątek o godz. 18 na przedprożu Dworu Artusa. Zaraz potem wyruszy stamtąd muzyczna parada żeglarzy i rekonstruktorów. Podczas towarzyszącego zlotowi festiwalu „Szanty pod Żurawiem” na Ołowiance zaprezentuje się czołówka polskiej sceny szantowej. Program zakłada ponad 30 godzin muzyki na żywo (zobacz szczegółowy program TUTAJ). Szczególnie interesująco zapowiada się próba pobicia rekordu Polski w zbiorowym wykonaniu tańca morskiego „Matelot” (niedziela, godz. 22.15). Najbardziej efektownym momentem Baltic Sail będzie parada żaglowców na Motławie (jako patron medialny, będziemy mieli okazję ją współprowadzić i komentować), która rozpocznie się w niedzielę o godz. 12. Weźmie w niej udział ponad 100 jednostek różnej wielkości. Widowiskowo zapowiada się też sobotnia (godz. 16.00) Bitwa Morska przy Twierdzy Wisłoujście.

 

Baltic Sail Gdańsk jest częścią organizacji zrzeszającej organizatorów imprez żeglarskich w rejonie Morza Bałtyckiego. W tym roku odbędą się jeszcze następujące wydarzenia:

Dwie imprezy już się odbyły:

 

Krzysztof Romański

1.07.2019 r.
Zdjęcie w nagłówku: Krzysztof Romański

 

Dodaj komentarz