Fotoreportaż Krzysztofa Romańskiego z rejsu w czwartym etapie regat The Tall Ships Races 2025 pod żaglami Christiana Radicha. Norweska fregata wygrała w klasyfikacji żaglowców klasy A.
„Christian Radich” powstał w stoczni Framnaes Mekaniske Verksted w Sandefjord, tej samej, która wybudowała „Endurance” Sir Ernesta Shackletona. Głównym konstruktorem statku był Christian Blom – dyrektor bazy marynarki wojennej w Horten. Kadłub zwodowano 5 lutego 1937 roku, a już cztery miesiące później – 17 czerwca – statek wszedł do służby. Od początku na jego pokładzie mieli szkolić się przyszli marynarze. Z jednej strony służba statku przynosiła korzyści flocie handlowej, która potrzebowała wówczas wielu rąk do pracy, a z drugiej – lokalnej społeczności. Dawała bowiem szansę młodym chłopcom na wyrwanie się ze spirali ubóstwa.
W 1938 roku „Christian Radich” wziął udział w spotkaniu żaglowców szkolnych organizowanym z inicjatywy szwedzkiego kapitana Arnolda Schumburga. Wydarzenie towarzyszyło obchodzonym z wielką pompą 80. urodzinom króla Gustawa. Odbyło się w dniach 14-19 czerwca 1938 roku w Sztokholmie. Uznawane jest za pierwszy zlot żaglowców. Do szwedzkiej stolicy przypłynęły jednostki z Danii, Norwegii, Finlandii, Estonii i Niemiec. Polskę reprezentował „Dar Pomorza”. Impreza miała mieć ciąg dalszy w kolejnych latach, a jej koordynacją zajął się nowo powołany Związek Północnoeuropejskich Statków Szkolnych. Niestety, plany te pokrzyżowała druga wojna światowa. Przed jej wybuchem „Christian Radich” zdążył jeszcze popłynąć do Nowego Jorku na wystawę światową. W przeciwieństwie do duńskiej fregaty „Danmark”, która również brała udział w World’s Fair, kapitan „Christiana Radicha” nie zdecydował się pozostać na bezpiecznych wówczas wodach amerykańskich. Pod koniec 1939 roku podjął decyzję o powrocie do Europy, w której już toczyły się walki.
Po zajęciu Norwegii w 1940 roku, statek został zarekwirowany przez Niemców, którzy wykorzystywali go jako bazę dla załóg okrętów podwodnych. W 1945 roku zacumowany we Flensburgu żaglowiec został uszkodzony podczas alianckich nalotów i w efekcie osiadł na dnie portu. Po zakończeniu wojny pozbawiony masztów kadłub zwrócono prawowitym właścicielom. Za kwotę 70 tys. funtów stocznia w Sandefjord podjęła się zadania wyremontowania żaglowca, który bez mała dekadę wcześniej wybudowała. Od 1947 roku pod żaglami „Christiana Radicha” znów mogły się szkolić przyszłe kadry norweskiej marynarki handlowej.
Fregata, której długość całkowita to 73 m, jest szybka i zwrotna. Pod wodzą odważnego kapitana i z wprawną załogą, zamienia się w prawdziwą regatową maszynę. Wielokrotnie triumfowała w The Tall Ships Races, zdobywając Cape Horn Trophy dla najszybszego żaglowca klasy A w latach: 1999, 2005, 2007, 2008, 2009. Wygrywała w swojej klasie w 1956 roku, w historycznej, pierwszej edycji tej imprezy (na trasie Torbay – Lizbona), jak również 50 lat później, w jej rocznicowej odsłonie. W Operacji Żagiel 1980 roku wsławiła się rekorodowym przejściem z Bostonu do Kristiansand w zaledwie 17 dni, pokonując regatowych konkurentów wszystkich klas zarówno przed, jak i po zastosowaniu przeliczników.
Po tym jak w latach 1956-57 na pokładzie „Christiana Radicha” nakręcono pełnometrażowy film pt. „Windjammer” (rok prod. 1958), statek zyskał międzynarodowy rozgłos i status gwiazdy filmowej. Obraz pokazywał życie młodych ludzi podczas 239-dniowej podróży z Oslo przez Karaiby do Stanów Zjednoczonych. Co ciekawe, w trakcie rejsu, 18 stycznia 1957 roku na Atlantyku doszło do spotkania z prawdziwym windjammerem – słynnym „Pamirem”. Osiem miesięcy później niemiecki bark zatonie w huraganie, zabierając na dno niemal całą załogę. Film, który reżyserował Louis de Rochemont, powstał w nowoczesnej na owe czasy technologii panoramicznej Cinemiracle. Okazał się ogromnym kasowym sukcesem, nie tylko w Norwegii. Dość powiedzieć, że w Oslo nie schodził z kinowych ekranów przez 29 tygodni. Epicka wyprawa, egzotyczne miejsca, spotkania z innymi kulturami, walka ze sztormami – to wszystko robiło ogromne wrażenie.
W roli aktora statek najwyraźniej poczuł się jak ryba w wodzie, bo w latach 70. występował w popularnej serialowej produkcji BBC „The Onedin Line”, ukazującej perypetie liverpoolskiej firmy żeglugowej z drugiej połowy XIX wieku. Prawda ekranu kazała mu wcielić się w rolę żaglowca towarowego, chociaż w rzeczywistości nigdy z towarów nie przewoził. W 1985 roku ówczesny kapitan statku Kjell Thorsen odebrał list napisany przez ośmiolatka z Chile. Chłopiec z dumą informował go, że ma na imię Christian Radich – rodzice nazwali go tak po obejrzeniu filmu „Windjammer”. Historia do tego stopnia wzruszyła Norwegów, że postanowili na swój koszt zaprosić chilijską rodzinę do Oslo na obchody 50-lecia żaglowca w 1987 roku. Podczas tej wizyty Chilijczycy mieli okazję spotkać się na pokładzie statku z królem Norwegii Olafem V.
Po wspomnianej debiutanckiej podróży do Stanów Zjednoczonych w 1939 roku, „Christian Radich” jeszcze wielokrotnie wypuszczał się za ocean. Jako jednostkę znaną ze srebrnego ekranu, zawsze podejmowano ją tam z honorami. W 1964 roku żaglowiec wrócił do Nowego Jorku z okazji kolejnej wystawy światowej. Regularnie bierze też udział w Operacjach Żagiel organizowanych przez Amerykanów dla upamiętnienia okrągłych patriotycznych rocznic (w 1976 roku motywem przewodnim było 200-lecie USA, w 1986 roku stulecie Statuy Wolności, w 1992 roku 500-lecie odkrycia kontynentu przez Krzysztofa Kolumba). W 1986 roku okoliczność postóju w nowojorskim South Street Seaport w szczególny sposób wykorzystał wspomniany kapitan Kjell Thorsen, który na pokładzie fregaty wymienił się obrączkami z wybranką serca – Margrethe Asslid. Para powiedziała sobie „tak” przy postawionej na żaglowcu wielkiej gali banderowej, z drapaczami chmur Manhattanu w tle. Ślub w Ameryce zawsze wydawał nam się bardzo romantyczny, dlaczego więc nie miałbym tego zrobić na swoim statku? – tłumaczył kapitan reporterowi „The New York Times”.
Do tytułu filmu „Windjammer” nawiązuje nazwa programu realizowanego na statku od 2018 roku. Jego adresatami są młodzi ludzie w wieku od 16 do 25 lat, którzy – jak piszą pomysłodawcy – „potrzebują świeżego startu”. Chodzi o młodzież, która z różnych względów znalazła się poza systemem nauki szkolnej i brak jej motywacji do dokończenia edukacji lub podjęcia pracy. Ideą programu jest czterotygodniowy rejs 48-osobowej grupy, w trakcie którego z dala od lądu i internetu zadziałać ma magiczna moc sail trainingu. I tak naprawdę się dzieje. Podzieleni na trzy wachty młodzi ludzie uczą się współpracy, nabierają pewności siebie i odnajdują życiowe cele. Początkowo odbywały się dwie edycje „Windjammera” rocznie. Dziś jest ich aż sześć, co najlepiej świadczy o sukcesie programu.
W 2020 roku, gdy po wybuchu pandemii koronawirusa, norweskie żaglowce utknęły w macierzystych portach, tamtejszy rząd postanowił wesprzeć ich remonty. „Christianowi Radichowi” przypadła w udziale niebagatelna kwota 15 milionów norweskich koron. Wszystkie trzy statki – bark „Statsraad Lehmkuhl” oraz fregaty „Sørlandet” i „Christian Radich” – wypełniają ważne społecznie funkcje, zarówno jako pływające pomniki naszej kultury oraz jednostki szkolące młodzież. Okoliczności związane z koronawirusem zmuszają wszystkie trzy żaglowce do pozostania w portach przez niemal cały sezon. To dobra okazja, by przyspieszyć ich plany remontowe i stąd nasza decyzja o przekazaniu na ten cel dodatkowych środków – mówiła wówczas Abid Q Raja, norweska minister kultury i równości płci.
Początkowo na „Christianie Radichu” kształcili się wyłącznie chłopcy. Od 1983 roku pływają na nim także dziewczęta. 40 lat później, jesienią 2023 roku historia statku wzbogaciła się o kolejny kamień milowy, gdy funkcję kapitana objęła Oddrun Irene Bø. Stała się pierwszą kobietą piastującą to stanowisko, nie tylko na „Radichu”, ale też w ogóle na norweskim żaglowcu.
A jaka jest geneza nazwy statku? Jego patronem został przedsiębiorca z branży drzewnej, właściciel dwóch tartaków. Simeon Christian Radich żył w latach 1822-1889, mieszkał w Oslo (które wówczas nazywało się Kristiania) i choć sam nie pływał, był pasjonatem morza. Uwielbiałsłuchać opowieści, które serwował mu kuzyn – wilk morski. Pod koniec życia zdecydował się ofiarować 90 tys. koron z przeznaczeniem na budowę żaglowca szkolnego, który będzie nosił jego imię. Marzenie ziściło się wiele lat po jego śmierci, gdy trzeba było zapewnić następcę dla starzejącego się brygu „Statsraad Erichsen”, który powstał jeszcze w dziewiętnastym stuleciu. Armatorem jednostki pozostaje fundacja imienia Christiana Radicha. W morze na pokładzie „Christiana Radicha” może wyjść 80 praktykantów, którym towarzyszy załoga stała licząca, w zależności od rejsu, między 15 a 20 osób. Do 2015 roku na statku odbywały się również szkolenia kadetów norweskiej marynarki wojennej.