Jeden z symboli Bremerhaven, żaglowiec-muzeum Seute Deern osiadł na dnie portowego basenu. Trwają próby ratowania słynnego barku, który w tym roku obchodzi setne urodziny.
Trzymasztowy żaglowiec zaczął przechylać się na prawą burtę w piątkowy wieczór, 30 sierpnia. Na przechył zwrócił uwagę jeden z przechodniów. Zaalarmowane oddziały straży pożarnej przybyły na miejsce, jednak wkrótce po wejściu na pokład okazało się, że sytuacja jest zbyt groźna, by kontynuować akcję na jednostce. Statek powoli nabierał wody, zwiększając swój przechył. Nacisku kadłuba w pewnym momencie nie wytrzymał stalowy trap, łączący żaglowiec z nabrzeżem.

W nocy z 31 sierpnia na 1 września Seute Deern osiadł na dnie. Na szczęście basen portowy jest w tym miejscu na tyle płytki, że woda nie przelała się przez burty. Prawdopodobną przyczyną podtopienia była awaria pomp, które usuwają wodę z wnętrza stuletniego kadłuba. Muzealny statek jest bowiem w tak kiepskiej kondycji, że akcję wypompowywania trzeba prowadzić na bieżąco. Codziennie z wnętrza drewnianego kadłuba usuwanych jest 150 tys. litrów wody. Armator jednostki, Niemieckie Muzeum Morskie, planował remont, którego koszt oszacowano na 32 mln euro. Trudno w tej chwili powiedzieć, o ile wzrosną koszty renowacji po tym, jak jednostkę wreszcie uda się podnieść z dna.
Seute Deern to drewniany żaglowiec, zbudowany w 1919 roku w Gulfport w stanie Mississippi. Pierwotna nazwa 62-metrowej jednostki to Elisabeth Bandi. Początkowo statek otaklowany był jako 4-masztowy szkuner gaflowy. Do 1931 roku woził drewno na amerykańskich szlakach. Potem trafił w ręce fińskiego armatora Williama Uskanena, który skrócił jego nazwę. Bandi również woził drewno, tym razem jednak na europejskich akwenach. W 1938 roku jednostka została sprzedana hamburskiej firmie żeglugowej Johna T. Essebergera. W stoczni Blohm und Voss przerobiono ją na trzymasztowy bark. Zmienił się nie tylko takielunek, ale też nazwa. Słodkie dziewczę, czyli Seute Deern, pojawiło się też jako rzeźba pod bukszprytem. Po wojnie, gdy żaglowce na dobre zniknęły z towarowych tras, jednostkę próbowano wykorzystywać jako pływający hotel i restaurację. Zyski nie były jednak w stanie pokryć kosztów eksploatacji. W 1972 roku statek oddano więc miastu Bremerhaven. Jako muzeum i restauracja, jest ozdobą tamtejszego Starego Portu.