Barkentyna Pogoria

Pogoria wraca do domu

Po niemal rocznej nieobecności w Polsce do macierzystego portu wraca Pogoria. Barkentyna w Gdyni spędzi tylko jedną dobę.

 

Ostatni raz w kraju Pogoria gościła w sierpniu ubiegłego roku. Najpierw wzięła udział w finale The Tall Ships Races w Szczecinie, skąd popłynęła do Gdyni. Z macierzystego portu wyszła 19 sierpnia 2017 roku i najpierw wzięła kurs na Bremerhaven, potem Cherbourg we Francji, Lizbonę i dalej na Morze Śródziemne. Na tym akwenie żaglowiec tradycyjnie spędza najwięcej czasu. Od jesieni do wiosny na pokładzie Pogorii armator – Sail Training Association Poland (STAP) – organizuje szkolenia żeglarskie i rejsy dla młodzieży, ale też firm i instytucji. Od jesieni żaglowiec odbył aż 44 takie rejsy, w których wzięło udział 2150 osób. Ponad połowa z nich to młodzież w wieku od 16 do 25 lat.

 

Barkentyna spodziewana jest w gdyńskim Basenie Prezydenta w godzinach popołudniowych w niedzielę 3 czerwca. Po wyokrętowaniu załogi, w poniedziałek około południa statek wyruszy do Gdańska. W tamtejszej stoczni Remontowa przejdzie gruntowny remont, konieczny do odnowienia klasy. Prace potrwają aż do połowy lipca. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, 21 lipca żaglowiec pod komendą kapitana Jędrzeja Czajkowskiego wyruszy z młodzieżową załogą z Gdyni do Stavanger, by dołączyć do tegorocznego The Tall Ships Races. Pogoria weźmie udział w drugim etapie regat z metą w Harlingen w Holandii. Stamtąd, jak w ubiegłym roku, przez porty francuskie i hiszpańskie, ponownie popłynie na Morze Śródziemne, w rejon swojej stałej aktywności.

 

Pogoria jest pierwszym żaglowcem zaprojektowanym przez „ojca żaglowców” – inżyniera Zygmunta Chorenia. Powstała w 1980 roku w Stoczni Gdańskiej (wówczas imienia Lenina) na zamówienie Telewizji Polskiej. Na pokładzie barkentyny miały odbywać się rejsy młodzieży w ramach „Bractwa Żelaznej Szekli”. Ta stworzona przez Adama Jassera organizacja współpracowała z bijącym w latach 70. i 80. rekordy popularności programem telewizyjnym „Latający Holender”, prowadzonym przez legendarnego redaktora Bohdana Sienkiewicza. Tym samym stała się pierwszą jednostką na świecie zbudowaną dla stacji telewizyjnej.

 

Pogoria podczas parady żaglowców w Gdyni
Pogoria podczas parady żaglowców w Gdyni / fot. Krzysztof Romański

 

Redaktor Sienkiewicz wspominał po latach, że Pogorii by nie było, gdyby nie… pielgrzymka Jana Pawła II do Polski w 1979 roku. Relację z wizyty papieża w ojczyźnie miała realizować Telewizja Polska. Chodziło o to, by komunistyczne władze mogły zachować kontrolę nad obrazem, który zostanie wysłany w świat. Aby sprostać zadaniu, potrzebne były duże inwestycje w sprzęt i ludzi, a na długiej liście niezbędnego wyposażenia, pośród kamer, wozów transmisyjnych i komputerów, łatwo było „ukryć” żaglowiec.

 

Nazwa jednostki wzięła się od jeziora położonego w Zagłębiu Dąbrowskim, skąd pochodził ówczesny I sekretarz PZRP Edward Gierek i szef Radiokomitetu (instytucji nadzorującej telewizję) Maciej Szczepański. W pierwszych latach istnienia wokół Pogorii narosło wiele mitów. Mówiono m.in. że jest to luksusowy jacht Szczepańskiego, że na pokładzie znajduje się harem i stajnie dla koni wyścigowych, a na ścianach wiszą oryginały płócien Malczewskiego i Kossaka.

 

Pogoria przede wszystkim okazała się jednak znakomitym żaglowcem – dzielnym, bezpiecznym i szybkim. Stalowa barkentyna ma trzy maszty i 46,8 m długości całkowitej. Wyróżnia się niebieskim pasem malowanym przez całą długość białego kadłuba. Przez kilkanaście lat na rejowych żaglach jednostki widniały niebieskie krzyże – symbol Bractwa Żelaznej Szekli. Już w swoim debiucie w The Tall Ships Races 1980 (wówczas The Cutty Sark Tall Ships Races) wygrała regaty w klasie A (na trasie Kilonia – Karlskrona). Płynęła wówczas pod dowództwem kapitana Krzysztofa Baranowskiego, jednego z inicjatorów jej powstania. On też rozpoczął na Pogorii organizowanie „szkół pod żaglami”. Pierwsza odbyła się w roku szkolnym 1983-84, a młodzież pożeglowała aż do Sri Lanki.

 

Po zmianie systemu żaglowiec popadł w finansowe tarapaty. Pomocną dłoń wyciągnęła do niego prezydent Gdyni Franciszka Cegielska. Zobowiązania, które wobec miasta miała stocznia Nauta, zostały zamienione na remont generalny Pogorii. Statek trafił pod egidę Gdyni i to wtedy na rufie pojawił się herb i nazwa miasta. Od 1993 roku armatorem barkentyny jest Sail Training Association Poland (STAP), który wciela na niej w życie idee morskiego wychowania. Jednym z najbardziej dramatycznych momentów w historii jednostki była utrata masztów w szkwale podczas regat The Tall Ships Races na trasie Gdynia – St. Petersburg. Na szczęście nikt z członków załogi nie ucierpiał, a statek jeszcze w tym samym roku wrócił na morskie szlaki.

 

Warto dodać, że pierwotnie ożaglowanie grotmasztu i bezanmasztu Pogorii było takie samo. Żagle bermudzkie na bezanie wprowadzono dopiero po pierwszym remoncie, w którym także zmodyfikowano kształt rufy. Na bazie planów Pogorii powstało w Gdańsku kilka innych jednostek – ORP Iskra (1982) dla Akademii Marynarki Wojennej, bułgarska Kaliakra (1984) oraz eksperymentalny żaglowiec badawczy Polskiej Akademii Nauk Oceania (1985).

Krzysztof Romański

1.06.2018 r.
Zdjęcie w nagłówku: STAP

Dodaj komentarz