Statsraad Lehmkuhl pod żaglami

Statsraad Lehmkuhl

Statsraad Lehmkuhl to największy żaglowiec norweski. Jego długość całkowita wynosi 97,2 m. Uznawany jest za bliźniaka naszego Daru Pomorza.

 

Trudno nie dostrzec podobieństw między obiema jednostkami, choć są też ewidentne różnice. Statsraad Lehmkuhl jest o ponad 5 metrów dłuższy. Ma też inne ożaglowanie – jest barkiem, a nie fregatą jak Dar. Zbudowano go w 1914 roku w Bremerhaven. Otrzymał nazwę Grossherzog Friedrich August. Na jego pokładzie szkolili się marynarze niemieckiej floty handlowej. Po przegranej przez cesarskie Niemcy I wojnie światowej przydzielono go Wielkiej Brytanii jako część reparacji. Wkrótce jednak wypatrzyli go Norwegowie, którzy poszukiwali dla siebie jednostki szkolnej. Transakcję przeprowadzono w 1921 roku z inicjatywy tamtejszego ministra Kristofera Lehmkuhla, którego nazwisko postanowiono uwiecznić w nowej nazwie statku.

 

Bark znany jest nie tylko z licznych regatowych zwycięstw, ale też… muzycznych talentów jego załogi. Do macierzystego portu w Bergen zwykle wchodzi śpiewająco – z szantą na ustach. Część załogi stoi na rejach, część wzdłuż pokładu, zawsze twarzą do dziobu. Na powitanie marynarze wykonują a capella szantę „South Australia”, z lekko zmodyfikowanymi słowami. Zamiast „we’re bound for South Australia” śpiewają „we’re bound for port of Bergen” (zmierzamy do portu Bergen). Pomimo braku jakiegokolwiek sprzętu nagłośniającego, dźwięk jest doskonale słyszalny.

 

Ton piosence nadaje Marcus Seidl, od ponad dwóch dekad kapitan barku Statsraad Lehmkuhl. Urodzony w Nowym Jorku, mówi (i śpiewa) po angielsku z perfekcyjnym amerykańskim akcentem. Co ciekawe, jego brat David jest pierwszym oficerem jednostki. Obaj znani są z mocnych głosów. Doskonale potrafią porwać do śpiewu. Zwłaszcza David, który w rejsie podczas stawiania żagli często wciela się w rolę tradycyjnego shantymena, czyli osoby, która przed wiekami na żaglowcach śpiewem nadawała rytm pracy całej załogi. „South Australia” to rodzaj naszego hymnu. Tę tradycyjną pieśń śpiewamy od wielu lat, trudno wskazać dokładny moment, w którym to się zaczęło. Zdarza nam się modyfikować słowa w zależności od sytuacji – opowiada Solveig Etter z biura armatorskiego jednostki.

 

Żaglowiec już kilka razy odwiedzał Polskę. W Gdyni był w 1932 roku uświetniając swoim zawinięciem Święto Morza. Ostatnie wizyty miały miejsce w Szczecinie podczas zlotów żaglowców w 2013 i 2017 roku.

Krzysztof Romański

zdjęcie w nagłówku: Seilskipet Statsraad Lehmkuhl

Dodaj komentarz