Czasem słońce, raczej deszcz na zlocie Baltic Sail Gdańsk

Pogoda w tym roku nie rozpieszczała uczestników i organizatorów zlotu Baltic Sail. Ze względu na panujące na Bałtyku sztormy do Gdańska nie dotarło kilka dużych żaglowców. Mimo kapryśnej aury impreza przyciągnęła jednak nad Motławę tłumy mieszkańców i turystów.

 

Po wyjątkowo upalnym czerwcu, lipiec – niespodziewanie – przyniósł ochłodzenie i deszcze. Opady towarzyszyły uczestnikom zlotu każdego dnia, choć zdarzały się oczywiście przejaśnienia. Kiepska pogoda dokuczała nie tylko w porcie, ale też na morzu. Ze względu na sztormy szalejące na Bałtyku przez kilka dni przed rozpoczęciem zlotu, do Gdańska nie mogły przypłynąć 3 duże, ciekawe jednostki. Przy kejach na Motławie zabrakło litewskiego Brabandera, rosyjskiego Yunyi Baltietsa i niemieckiego Greifa. Gdyby te jednostki zacumowały jedna za drugą, zajęłyby niemal 160 metrów bieżących nabrzeża. Na imprezie nie pojawiły się też: łotewska replika łodzi Wikingów Uxkull oraz rosyjski jacht Lukull. Niewiele brakowało, by z udziału musiała zrezygnować także niemiecka Ernestine, która po drodze straciła w sztormie żagiel. Na domiar złego, ze względu na przeciągające się procedury związane z odbiorem technicznym wraz z resztą żaglowców nie mogła cumować Baltic Beauty (która w sobotę, 6 lipca podniosła polską banderę, o czym piszemy TUTAJ). To pokazuje skalę kłopotów, z jakimi musieli borykać się organizatorzy imprezy – Fundacja Gdańska.

 

Minerva na Baltic Sail w Gdańsku
Minerva / fot. Krzysztof Romański

 

Największą tegoroczną jednostką był holenderski trzymasztowy szkuner Minerva, który wrócił do Gdańska po 3 latach (w 2016 roku był jedynym dużym żaglowcem, który postawił żagle na paradzie). Statek powstał w 1935 roku jako jeden z serii pięciu szkunerów towarowych. Wybudowany w stoczni C. Luhring w Hammelwarden, wszedł do służby pod nazwą Uwe Ursula. Jego portem macierzystym był Hamburg. Żaglowiec okazał się jednak zbyt mały dla potrzeb armatora, który po zaledwie roku eksploatacji zdecydował się przedłużyć jego kadłub o 4 metry. Po śmierci właściciela Johanna Petera Henninga, wdowa w 1959 roku zdecydowała się sprzedać statek. By dostosować go do zmieniających się czasów, nowy armator zdemontował maszty i zainstalował większy silnik. W rejestrach Lloyds’a jednostka figuruje od tej pory jako motorowiec. Na początku lat 80. wycofano ją z regularnej żeglugi. Niszczejący statek w 1987 roku został kupiony przez holenderską firmę A La Catre Cruises, która przeprowadziła jego remont, ponownie zainstalowała maszty i zmieniła nazwę. Nową patronką została Minerva – rzymska bogini sztuki, rzemiosła, mądrości i literatury. Imię statku nie zostało wybrane przez przypadek. Amsterdamska stocznia, w której przeprowadzano remont nazywała się Minerva Shipyard. Był to ostatni remont w historii tej instytucji, dlatego właściciele statku postanowili upamiętnić to wydarzenie poprzez nadanie swojej jednostce nazwy stoczni. Od tej pory pływający pod banderą Holandii żaglowiec jest popularną jednostką czarterową. W krótkie rejsy po Morzu Północnym może zabrać nawet 120 osób. Na jej pokładzie organizowane są bankiety, przyjęcia, rejsy integracyjne – zarówno w sezonie letnim, jak i zimowym. Łączna powierzchnia jej 9 żagli to 900 metrów kwadratowych, a całkowita długość to 50,5 metra. Portem macierzystym statku jest holenderskie Scheveningen, modny kurort będący dzielnicą stołecznej Hagi.

 

Furorę robiła niewiele mniejsza od Minervy – 48-metrowa barkentyna Loth Loriën, dla której była to pierwsza wizyta w Gdańsku. Pływająca pod holenderską banderą jednostka ma długą, ponadstuletnią historię sięgającą 1907 roku. Wówczas to w norweskim Bergen na wodę zszedł rybacki lugier Njord, który przez wiele lat do służył do połowu śledzi. W 1989 roku kupił go były mistrz świata w windsurfingu, Holender Jaap van der Rest. Wielbiciel żaglowców i literatury fantasy, zmienił nazwę jednostki na Loth Loriën – w książkach J. R. Tolkiena oznaczającą krainę elfów (co ciekawe, we flocie tego armatora pływa jeszcze jeden żaglowiec, który nazywa się… J. R. Tolkien). Po remoncie statek wszedł do służby w 1992 roku, jako dwumasztowy lugier z luksusowym wnętrzem. Kolejna przebudowa miała miejsce w 2002 roku. W efekcie Loth Loriën stał się trzymasztowym szkunerem. Dzisiejszy takielunek żaglowiec zyskał w 2009 roku. Portem macierzystym barkentyny jest Amsterdam, jednak dużo częściej można ją spotkać w Niemczech – w Hamburgu i Kilonii. Na jej pokładzie do Gdańska przypłynęła żona armatora i jej 2 siostry. Wszystkie 3 panie urodziły się w Polsce – w Gdyni i Sopocie. Na początku lat 70. wyemigrowały z rodzicami do Niemiec. Co ciekawe, każda z nich wciąż mówi po polsku.

Zobacz naszą filmową relację z rejsu na Loth Lorien:

 

Trzecią gwiazdą tegorocznego Baltic Sail była dobrze znana w Gdańsku Joanna Saturna z Finlandii. Nieco mniejsza od opisywanych wyżej, mierzy 34 metry. Ma zdecydowanie najstarszy rodowód. Zbudowano ją w 1903 roku do połowu ryb na Morzu Północnym. W latach 2000-2005 statek przeszedł gruntowny remont pod czujnym okiem fińskiego Muzeum Morskiego. Dzięki temu, choć załoga może cieszyć się komfortowymi warunkami na i pod pokładem, jednostkę zarejestrowano jako żaglowiec historyczny.

 

Słoneczne momenty zlotu / fot. Krzysztof Romański

 

Silnej polskiej reprezentacji na zlocie przewodził Generał Zaruski. Ten przepiękny drewniany kecz gaflowy jest flagową jednostką miasta Gdańska. Zbudowany w 1939 roku w miejscowości Ekenas w Szwecji. Powstał na zamówienie Ligi Morskiej i Kolonialnej. Inicjatorem jego budowy był generał Mariusz Zaruski. Według założeń na bazie projektu jednostki powstać miało dalszych 9 bliźniaczych żaglowców, na których mogliby szkolić się polscy harcerze. Te ambitne plany pokrzyżował wybuch wojny. W 1946 roku jednostkę przeprowadzono na holu do Polski. Po wejściu do służby nadano jej imię Generał Zaruski. W 1950 roku nazwę zmieniono na Młoda Gwardia. Nazwisko słynnego generała wróciło na burtę dopiero 7 lat później. Statek był już wówczas pod kuratelą Ligi Obrony Kraju. W 1975 roku jako pierwszy polski żaglowiec dotarł do stacji badawczej na Hornsund na Spitsbergenie. W latach 80. odbywał rejsy z Bractwem Żelaznej Szekli – organizacją znaną z telewizyjnego programu Latający Holender. Na początku XXI wieku wskutek kłopotów finansowych i braku remontów jednostka straciła klasę Polskiego Rejestru Statków. Wycofana z eksploatacji, przez kilka miesięcy 2003 roku cumowała w porcie w Jastarni. Wydawało się, że lepsze czasy nadejdą po przekazaniu jej pod opiekę fundacji Polskie Żagle. Statek został przetransportowany do stoczni remontowej we Władysławowie, jednak po 2 latach wycofał się główny sponsor prowadzonych prac – Poczta Polska – i roboty utknęły w martwym punkcie. Nad żaglowcem zebrały się ciemne chmury. Pomocną dłoń wyciągnął Gdańsk, który pod koniec 2008 roku kupił statek za 150 000 złotych. Po niemal 4-letnim remoncie w Gdańskiej Stoczni Remontowa, 30 października 2012 roku na zrewitalizowanej jednostce podniesiono banderę. Uroczystość miała miejsce w Gdańsku, a obecnością uświetnił ją ówczesny prezydent RP Bronisław Komorowski. Długość całkowita Generała Zaruskiego to 29 metrów. Załoga może maksymalnie składać się z 25 osób. Armatorem jednostki jest Gdański Ośrodek Sportu, a dobrym duchem statku kapitan Jerzy Jaszczuk.

 

Na zlocie Baltic Sail pojawiły się też inne znamienite polskie jednostki: 20-metrowy Bonawentura, obchodzący 50-lecie jacht Roztocze, Bryza H, Antica, słynny z udziału w regatach Whitbread Round the World Race ’73 Copernicus oraz Szkwał.

 

Nocne iluminacje żaglowców Baltic Sail / fot. Krzysztof Romański

 

Pokłady uczestniczących w zlocie jednostek można było zwiedzać, a na 8 z nich popłynąć w 3-godzinny rejs z wyjściem na wody Zatoki Gdańskiej. Popularność takich wycieczek była duża. Bilety na sobotnie i niedzielne rejsy sprzedały się z kilkudniowym wyprzedzeniem. Nieco gorzej było w poniedziałek – ale akurat w ostatni dzień zlotu deszcz padał niemal cały czas.

 

 

Oficjalne otwarcie Baltic Sail z przekazaniem żeglarzom kluczy do miasta odbyło się w piątek 5 lipca na przedprożu Dworu Artusa. Zaraz potem wyruszyła stamtąd muzyczna parada żeglarzy i rekonstruktorów. Najważniejszym wydarzeniem soboty bez wątpienia była Bitwa Morska przy Twierdzy Wisłoujście. Kulminacja zlotu, jak zwykle, miała miejsce w niedzielne popołudnie. Podczas widowiskowej parady żaglowców tłumnie wypełniającej oba brzegi Motławy zaprezentowały się wszystkie statki uczestniczące w imprezie, w towarzystwie mniejszych jachtów i motorówek. Jak policzyli organizatorzy, w sumie na wodzie było około 120 jednostek, co jest rekordem w dotychczasowej historii Baltic Sail.

 

– Gabaryty oczywiście są ważne, ale najważniejsza jest jednak chęć uczestnictwa i pokazania się w Gdańsku, a tej u żeglarzy nie brakuje. Tym bardziej cieszymy się z tego sukcesu – mówi Milena Mieczkowska, rzeczniczka zlotu Baltic Sail.

 

Baltic Sail Gdańsk jest częścią organizacji zrzeszającej organizatorów imprez żeglarskich w rejonie Morza Bałtyckiego. W tym roku odbędą się jeszcze następujące wydarzenia:

Dwie imprezy już się odbyły:

 

Krzysztof Romański

9.07.2019 r.
Zdjęcie w nagłówku: Krzysztof Romański

 

Zobacz naszą relację fotograficzną ze zlotu Baltic Sail 2019:

 

Dodaj komentarz