Kadłub żaglowca Kapitan Głowacki na chwilę przed wodowaniem

Kapitan Głowacki zwodowany

Radosny moment dla polskiego żeglarstwa. Po ponad dwóch latach w stoczniowym hangarze, 12 stycznia 2023 roku, kadłub brygantyny Kapitan Głowacki został ponownie zwodowany. Zobacz, jak prezentuje się po remoncie.

 

Krzysztof Romański, 12.01.2023 r.

 

Statek remontowany jest na terenie stoczni Szkuner we Władysławowie od sierpnia 2020 roku. Prace prowadzi firma Coplexjacht z Pucka, posiadająca ogromne doświadczenie w odnawianiu drewnianych jednostek (to jej szkutnicy m.in. remontowali Generała Zaruskiego). Chwilę przed godz. 12. posadowiony w łożu kadłub niespiesznie spłynął do wody i pomyślnie przeszedł próbę szczelności. W uroczystości wzięło udział około stu osób. Szczególną uwagę zgromadzonych zwracały błyszczące burty, w których efektownie odbijały się promienie zimowego słońca.

 

To, co widzicie, to właściwie nowy kadłub. Oryginalny pozostał stalowy szkielet, natomiast drewniane poszycie trzeba było niemal w całości wymienić. Użyliśmy do tego celu solidnego materiału – dębiny. Liczymy, że niedługo Głowaś dołączy do Fryderyka Chopina i także będzie pływał z młodzieżą na Niebieskich Szkołach – tłumaczył Piotr Kulczycki, armator, który w 2020 roku zakupił Kapitana Głowackiego od Polskiego Związku Żeglarskiego, czym uratował żaglowiec przed zatraceniem lub umieszczeniem w skansenie (były takie plany, o czym informowaliśmy tutaj).

 

 

Kapitan Głowacki
Kapitan Głowacki / fot. Krzysztof Romański

 

Oprócz wysłuchania przemowy armatorskiej, publiczność miała okazję skosztować tortu z wizerunkiem brygantyny oraz wypić symboliczną lampkę szampana. A jakie są dalsze plany dotyczące remontowanego żaglowca? Prawdopodobnie jeszcze w styczniu, jeśli aura pozwoli, kadłub zostanie przeholowany do Pucka. W tamtejszym porcie rybackim renowacja statku zostanie dokończona. Do wykonania została jeszcze m.in. zabudowa wnętrz, posadowienie nadbudówek, masztów i ich otaklowanie. Co ciekawe, na fokmaszcie zamiast dotychczasowych trzech, znajdą się cztery reje, natomiast ożaglowanie grotmasztu pozostanie bermudzkie. Kolejną innowacją będzie zastosowanie steru strumieniowego, którego wcześniej na statku nie było. Być może pod koniec roku Kapitan Głowacki powróci do regularnej żeglugi. Trzymamy kciuki i jednocześnie gratulujemy już wykonanej – tytanicznej – pracy!

 

 

Najpierw Rutkowski, potem Głowacki

Historia Kapitana Głowackiego rozpoczęła się w 1944 roku w Świnoujściu. Jednostka powstała na bazie niedokończonego niemieckiego kutra dozoru wybrzeża (tzw. KFK). Polacy, którzy po zakończeniu wojny odnaleźli drewniany kadłub, próbowali doprowadzić budowę do końca, a gotową jednostkę wykorzystać do rybołówstwa. Gdy to się nie udało, w 1949 roku statek nabyło Państwowe Centrum Wychowania Morskiego i zleciło Stoczni Rybackiej w Gdyni jego przebudowę na żaglowiec. Otaklowany jako kecz gaflowy wszedł do służby 19 kwietnia 1951 roku pod nazwą Henryk Rutkowski. Banderę podniesiono w basenie jachtowym w Gdyni. Jednostka odbywała szkolne rejsy głównie po Bałtyku, rzadziej również po Morzu Północnym. Dowodził nią m.in. Kazimierz Jurkiewicz, późniejszy komendant Daru Pomorza. W latach 1959-1963 żaglowiec związany był z Trzebieżą, potem skierowano go do ośrodka szkolenia żeglarskiego Ligi Obrony Kraju w Jastarni. Na zachodnie Pomorze powrócił w 1970 roku i na kilka miesięcy zmienił nazwę na Biały Słoń.

 

Kapitan Głowacki zwodowany
Kapitan Głowacki zwodowany / fot. Krzysztof Romański

 

Od 1975 roku żaglowiec czarterowany był przez Telewizję Polską na potrzeby szkolenia młodzieży z Bractwa Żelaznej Szekli Adama Jassera. Po pierwszym sezonie – we wrześniu 1975 roku – instruktorzy BŻS odbyli na nim rejs do Wielkiej Brytanii, który prowadził Aleksander Lipiński. Żeglarze odwiedzili wówczas Londyn oraz Brightlingsea, Amsterdam i Kopenhagę. Okres intensywnej eksploatacji odbił się wyraźnie na kondycji „Rutka”. Konieczny był remont generalny, na który brakowało funduszy. Statek przez niemal dekadę (1976-1986) stał „na sznurku” i marniał. Do pływania powrócił dopiero w 1986 roku, odnowiony i przebudowany we Władysławowie na brygantynę. Zmieniono także kolor żagli na brązowy. Jednostka miała też możliwość stawiania lizli.

 

Kapitan Głowacki
Wnętrze Kapitana Głowackiego / fot. Krzysztof Romański

 

W 1997 roku właściciel – Polski Związek Żeglarski – zdecydował się na zmianę nazwy na Kapitan Głowacki. Działacza komunistycznego Henryka Rutkowskiego w roli patrona zastąpił zmarły w 1995 roku propagator żeglarstwa w Polsce Władysław Głowacki. Największy sukces Kapitan Głowacki osiągnął w 2014 roku, kiedy niespodziewanie, płynąc pod komendą kapitana Wojciecha Maleiki, triumfował w regatach The Tall Ships Races. Niestety, po obfitującym w regatowe laury sezonie żaglowiec stanął w Trzebieży, czekając na lepsze czasy. Funduszy na remont jednak jak nie było. W sierpniu 2016 roku sytuacja stała się dramatyczna. Cumująca przy kei, przeciekająca jednostka osiadła na dnie portowego basenu. Po jej podjęciu w październiku 2016 roku została przeholowana do Kołobrzegu, skąd po zmianie właściciela, 6 sierpnia 2020 roku trafiła na remont do Władysławowa. Całkowita długość jednostki to 30,7 m, wysokość jej masztów to 22,4 m.

 

Krzysztof Romański

12.01.2023 r.
Zdjęcie w nagłówku: Krzysztof Romański

 

Zobacz naszą relację fotograficzną sprzed i z wodowania Kapitana Głowackiego:

2 myśli na temat “Kapitan Głowacki zwodowany

  1. mam nadzieję, że nie tylko niebieskie szkoły będą nim pływać.

    bylem na paru rejsach Głowackim i chętnie bym się wybrał na kolejny, chociaż obawiam się, że po takim remoncie ceny rejsów pewnie będą mocno odbiegać od tych w ostatnich latach jego funkcjonowania w COŻ.

  2. Wygląda świetnie. Płynąłem na nim do Szwecji i miło wspominam. Rzeczywiście należał mu się solidny remont. Stopy wody pod kilem Głowasiu 🙂

Odpowiedz na „WojtekAnuluj pisanie odpowiedzi