Kruzensztern

Kruzensztern płynie do Gdyni

Po trzech latach od ostatniej wizyty, do Gdyni powraca jeden z najsłynniejszych żaglowców świata – Kruzensztern. Czteromasztowy bark do miasta z morza i marzeń wejdzie w niedzielę 10 września o godz. 8 i spędzi tam 3 dni. Zacumuje w nietypowym miejscu – przy nabrzeżu Francuskim.

 

O Kruzenszternie było ostatnio głośno z powodu dyplomatycznego spięcia na linii Finlandia – Rosja. Władze w Helsinkach zabroniły żaglowcowi wejścia do portu Marienhamn na Wyspach Alandzkich (szerzej o tym zdarzeniu informujemy tutaj). Na szczęście do Gdyni statek zawinie bez żadnych kłopotów. Będzie to dla niego powrót po 3 latach; ostatni raz w „mieście z morza i marzeń” gościł podczas Operacji Żagle Gdyni w 2014 roku. Tym razem nie stanie przy najbardziej reprezentacyjnej kei w Basenie Prezydenta, ale po raz pierwszy – przy nabrzeżu Francuskim obok Muzeum Emigracji. Powodem wyznaczenia tak nietypowego dla odwiedzających Gdynię żaglowców miejsca jest… tłok. Przy molo Południowym cumuje już bowiem El-Mellah, który przygotowuje się do dziewiczego rejsu do Algierii, a po przeciwnej stronie basenu stanął Dar Młodzieży.

 

Kruzensztern
Kruzensztern / fot. www.fb.com/kruzeshternofficial

 

Kruzensztern spodziewany jest w Gdyni w niedzielę, 10 września, około godziny 8. Wyjście zaplanowano na środę, 13 września. W międzyczasie armator jednostki zapowiada udostępnienie pokładu dla zwiedzających. Przypomnijmy, że statek odwiedził już w tym roku Świnoujście (28-30 kwietnia) i Szczecin podczas finału The Tall Ships Races (5-8 sierpnia).

Ostatni zbudowany towarowy windjammer

Rosyjski bark to żywa legenda światowej żeglugi. Ma 114,5 metra długości, co czyni go trzecim co do wielkości żaglowcem szkolnym świata. Wybudowany został w 1926 roku w Wesermünde na zamówienie hamburskiej firmy żeglugowej F. Laeisz, niemieckiego armatora słynnego dzięki „Latającej Linii P” (The Flying P-Line). Podczas gdy handel morski zdominowany był już przez statki parowe, Laieszowie konsekwentnie stawiali na żaglowce, kursujące regularnie na szlaku saletry (z Ameryki Południowej) i jęczmienia (z Australii). W ich flocie pływały ogromne „windjammery” – pogromcy wiatrów – z reguły cztero- lub pięciomasztowe barki. Dzięki ogromnej powierzchni żagli mogły rozwijać duże szybkości (nawet do 20 węzłów), pojemność ładowni była bardzo duża, zaś dzięki nowoczesnym na owe czasy rozwiązaniom technicznym do stawiania żagli nie potrzeba już było licznej załogi. Laeiszowie tradycyjnie nadawali statkom nazwy rozpoczynające się od „p” – nie inaczej było też z dzisiejszym Kruzenszternem, którego ochrzczono imieniem Padua – w nawiązaniu do włoskiego miasta Padwa (innym windjammerem we flocie Laeiszów, który wziął nazwę od miasta był Peking, o którego tegorocznym powrocie do Niemiec pisaliśmy tutaj).

 

Padua – duma The Flying P-Line / źródło: www.fb.com/kruzenshternofficial

 

Jak się później okazało, Padua była ostatnim na świecie żaglowcem wybudowanym do celów przewozu towarów. Do wybuchu 2 wojny światowej na międzykontynentalnych trasach statek pobił wiele rekordów prędkości. Po wojnie, w ramach reparacji, został przekazany Związkowi Radzieckiemu. Przez prawie 15 lat stał zakotwiczony w porcie. Wreszcie w 1961 roku przeszedł remont, podczas którego zainstalowano na nim pierwszy silnik i przystosowano do badawczych rejsów hydrograficznych dla rosyjskiej Akademii Nauk. Nadano mu imię Kruzensztern na cześć słynnego badacza i odkrywcy, który w służbie rosyjskiej przewodził ekspedycji dookoła świata w 1803 roku.

 

W 1965 roku Kruzensztern trafił pod kuratelę Ministerstwa Rybołówstwa Morskiego, by szkolić kadry oficerskie dla floty rybackiej. Podczas gruntownego remontu na początku lat 70. zyskał wygląd, z którym do dziś jest powszechnie kojarzony. Biel kadłuba została zastąpiona czernią, przełamaną białym pasem z wcięciami imitującymi otwory strzelnicze. Portem macierzystym jednostki jest Kaliningrad.

 

 

Od tego roku w odwiedzanych portach żaglowiec prezentuje się efektowniej dzięki prezentowi, który otrzymał na swoje 90. urodziny. By uczcić przypadający w 2016 roku okrągły jubileusz, grono sympatyków Kruzenszterna przeprowadziło publiczną zbiórkę pieniędzy. Za zgromadzone w ten sposób środki udało się kupić system do podświetlania masztów. Podczas ostatniego zimowego przeglądu technicznego sprzęt został zainstalowany, a efekty pokazuje powyższy materiał filmowy. Jak widać, system daje możliwość dowolnego dobierania koloru iluminacji. W jakie barwy statek przyodzieje się w Gdyni?

 

Krzysztof Romański

Dodaj komentarz