Trzymasztowa barkentyna Le Marité ponownie zawinie do Gdyni. W mieście z morza znów będzie promować żywność z zamorskich obszarów Unii Europejskiej.
To już trzecia wizyta Le Marité w naszym kraju. Podobnie jak 2 lata temu w Gdańsku i w ubiegłym roku w Gdyni, statek odwiedza Polskę w ramach akcji „Exotic Taste of Europe”, promującej żywność pochodzącą z zamorskich obszarów Unii Europejskiej – Gwadelupy, Martyniki, Madery i Wysp Kanaryjskich. Jednostka zawinie do Gdyni w środę 24 kwietnia, choć już od Lanego Poniedziałku (22 kwietnia) można ją dostrzec na redzie, niedaleko wejścia południowego. Le Marité zacumuje przy nabrzeżu Pomorskim, w miejscu, które tego samego dnia zwolni holenderski szkuner Gulden Leeuw. Francuski trzymasztowiec pozostanie w porcie do 2 maja. Będzie go można bezpłatnie zwiedzać i oglądać wystawę fotograficzną, przedstawiającą produkty pochodzące z zamorskich upraw.

To trzeci, ostatni sezon udziału Le Marité w akcji „Exotic Taste of Europe”. Według pierwotnych założeń, trzecim odwiedzanym portem w Polsce miał być Kołobrzeg, jednak ubiegłoroczny postój w Gdyni tak bardzo podobał się Francuzom, że postanowili zmienić rozkład jazdy. Le Marité przypłynął do Gdyni w piątek 14 września 2018 roku. Pobyt miał trwać 6 dni, jednak szyki francuskim żeglarzom pokrzyżowała pogoda. Na Bałtyku rozszalały się sztormy, więc kapitan Matthieu Alluin podjął decyzję, by dłużej pozostać przy bezpiecznej gdyńskiej kei. Francuzi opuścili Gdynię ponad tydzień po terminie – w piątek 28 września. Ich wyjściu towarzyszyła słoneczna, niemal bezwietrzna aura, zatem załoga zdecydowała się zaprezentować obecnym na molo Południowym gdynianom coś specjalnego – manewr odejścia od nabrzeża z postawionymi żaglami. Le Marité powoli skierował się w stronę Sea Towers, na środku basenu Prezydenta wykonał zwrot, by potem szybkim tempem popłynąć w kierunku wyjścia. Naszą relację zdjęciową z tego wydarzenia można oglądać tutaj.
Zobacz nasze wideo z poprzedniego pobytu w Gdyni:
Historia Le Marité
Le Marité zwodowano w 1921 roku w stoczni w Fécamp w Normandii. Nazwa powstała jako skrót imion córki właściciela – Marii Teresy. Otaklowany jako szkuner statek wszedł do służby dwa lata później. Ma 45 metrów długości całkowitej, a łączna powierzchnia jego 16 żagli to 650 metrów kwadratowych. Jest ostatnim francuskim żaglowcem, który w przeszłości wykorzystywano do połowu dorsza u wybrzeży Nowej Fundlandii. Takiej przeszłości nie mają podobne, choć nieco mniejsze, bliźniaki Belle Poule i Etoile, o których pisaliśmy tu. Wybudowano je dekadę później i od początku przeznaczone były do szkolenia.
Bretońscy i normandzcy rybacy przez kilka stuleci wyprawiali się na nowofundlandzkie łowiska na pokładach drewnianych szkunerów. Po dotarciu na miejsce żaglowce zamieniały się w statki-bazy, a na wodę spuszczano niewielkie dwuosobowe łódki. Złowione ryby trafiały do ładowni. Po kilku tygodniach, gdy te były już pełne, statki wracały do Europy (zresztą, podobnie jak żaglowce z portugalskiej białej floty, m.in. Santa Maria Manuela, o której pisaliśmy tutaj).

W 1930 roku, gdy koniunktura na łowiskach północnej Ameryki miała się ku końcowi, Le Marité trafiła w ręce armatora z Danii, który znalazł dla niej nowy akwen – wody w okolicach Islandii. W połowie lat 50. statek przebudowano – pozbawiono masztów i wyposażono w silnik. Wciąż jednak wykorzystywano do połowów. W 1978 roku niszczejącą jednostkę kupili Szwedzi, którzy ponownie zrobili z niej żaglowiec. Zmienili też nazwę na Bla Marité af Pripps. Pod banderę francuską statek wrócił dopiero w 2003 roku. Zakupiono go ze środków publicznych pochodzących od kilku normandzkich gmin. Portem macierzystym została miejscowość Granville. W trakcie 6-letniego remontu, na który wydano 5 milionów euro, zmodyfikowano ożaglowanie. Dzisiejsza Le Marité to już nie szkuner, a barkentyna. Jest w doskonałej kondycji, o czym można się przekonać odwiedzając jej pokład w Gdyni.
Krzysztof Romański
21.04.2019 r.
Zdjęcie w nagłówku: Krzysztof Romański