Jadran w porcie macierzystym

Narkotyki na czarnogórskim żaglowcu

50 kilogramów narkotyków znaleziono na żaglowcu szkolnym marynarki wojennej Czarnogóry. Trzymasztowy szkuner urejony Jadran miał właśnie rozpocząć rejs szkoleniowy.

 

Czarnogórskie służby otrzymały zgłoszenie o planowanym użyciu jednostki do przemytu narkotyków przez jeden z miejscowych gangów. Wczesnym rankiem w piątek 19 kwietnia 2019 roku na zacumowanym w macierzystym porcie w mieście Tivat okręcie pojawiła się żandarmeria wojskowa. Na pokładzie nie było jeszcze kadetów ani instruktorów, którzy dopiero mieli zamustrować. Żaglowiec został gruntowanie przeszukany, a nurkowie sprawdzili także część podwodną kadłuba. W efekcie w ręce funkcjonariuszy trafiło 50 kilogramów substancji psychoaktywnych, m.in. kokainy – podała agencja Reuters. Na razie nikt nie został zatrzymany, ale sprawa jest rozwojowa – poinformował minister obrony Czarnogóry. W rejs szkolny po Morzu Śródziemnym z zawinięciami do portów w Turcji i Grecji miało udać się 42 studentów szkoły morskiej z miasta Kotor.

 

Jadran to trzymasztowy szkuner urejony. Ma 58 metrów długości całkowitej, wysokość jego masztów przekracza 39 metrów, a żagle zajmują powierzchnię niemal tysiąca metrów kwadratowych. Powstał w hamburskiej stoczni H.C. Stülcken & Sohn na zamówienie Królewskiej Marynarki Wojennej Jugosławii. Kadłub zwodowano 25 czerwca 1931 roku, a dwa lata później, 19 sierpnia 1933 roku, Jadran (co w języku serbochorwackim oznacza Adriatyk) wszedł do służby jako żaglowiec szkolny. Pływał głównie po Morzu Śródziemnym, choć trzy razy zdarzyło mu się wypuścić na Atlantyk – w 1938 roku odwiedził m.in.: Nowy Jork i Boston.

 

Czarnogórski Jadran pod żaglami
Czarnogórski Jadran pod żaglami / www.reddit.com

 

Po wybuchu wojny, pod pokładem okrętu transportowano uzbrojenie. W kwietniu 1941 roku żaglowiec wpadł w ręce Włochów, którzy wcielili go do swojej floty pod nazwą zmienioną na Marco Polo. Italia długo się nim nie nacieszyła. Po jej kapitulacji w 1943 roku, pozbawiony masztów i wartościowego wyposażenia kadłub zaległ w jednym z weneckich kanałów. Pożerany przez rdzę, pełnił pożyteczną funkcję – łączył brzegi, zastępując zniszczony w trakcie działań wojennych most.

 

Do Jugosławii Jadran wrócił w 1946 roku i po gruntownym, trwającym 2 lata remoncie, kontynuował służbę szkoleniową. Po rozpadzie kraju, trafił pod banderę Serbii i Czarnogóry, a gdy w 2006 roku ta ostatnia proklamowała niepodległość, stał się okrętem czarnogórskiej marynarki wojennej. Szkoli studentów szkół morskich z miasta Kotor, natomiast jego portem macierzystym jest Tivat. Niestety, bardzo rzadko bierze udział w międzynarodowych zlotach i regatach The Tall Ships Races. Jeszcze nigdy nie miał też okazji gościć w Polsce.

 

Rufa Jadrana
Rufa Jadrana / www.slobodnadalmacija.hr

 

Co ciekawe, żaglowiec wciąż jeszcze jest przedmiotem międzynarodowego sporu. Pretensje do Jadrana rości sobie bowiem także Chorwacja, która utrzymuje, że portem macierzystym jednostki nigdy nie przestał być Split i że okręt trafił do Czarnogóry jedynie przez przypadek (tylko dlatego, że na chwilę przed rozpadem Jugosławii przeszedł do Tivat na remont). Strona czarnogórska powołuje się z kolei na powojenne ustalenia, według których cały pozostawiony na danym terytorium sprzęt wojskowy prawnie przynależał do nowo powstałego państwa. Zaznacza też, że to przecież rząd Czarnogóry płaci za utrzymanie żaglowca, a w 2013 roku sfinansował jego remont generalny, dlaczego więc miałby go oddawać? Kto ma rację? Trudno rozstrzygnąć. Pewnym jest jednak, że sprawa dla obu krajów jest bardzo prestiżowa. Niektórzy chorwaccy politycy grożą nawet, że dopóki Jadran nie wróci do Splitu, będą blokować akcesję Czarnogóry do Unii Europejskiej.

 

Krzysztof Romański

19.04.2019 r.
Zdjęcie w nagłówku: www.reddit.com

Jedna myśl na temat “Narkotyki na czarnogórskim żaglowcu

Dodaj komentarz